Park Naukowo-Technologiczny Dworzysko powiatu rzeszowskiego
Pożyczki obrotowe w Podkarpackim Funduszu Rozwoju
Edulacka ekologiczna w ramach zadania Sadzenie drzew i krzewów miododajnych sposobem na ochronę bioróżnorodności w województwie podkarpackim

Ile można zarobić na szkolnym sklepiku i jak go prowadzić?

Opublikowano: 2015-10-31 19:43:14, przez: admin, w kategorii: Biznes

Około 6 tys. zł musimy zainwestować, otwierając szkolny sklepik. Miesięczne przychody to około 7,5 tys. zł. Po opłaceniu podatków i odjęciu kosztów w kieszeni zostaje 3 tys. zł zysku.

Ile można zarobić na szkolnym sklepiku i jak go prowadzić?

 

W Polsce działa blisko 30 tys. szkół. W ponad połowie funkcjonują sklepiki szkolne. Po wejściu w życie nowych przepisów dotyczących żywienia dzieci, firmy prowadzące sklepiki szkolne nie mogą sprzedawać niezdrowego jedzenia. Część z nich została zamknięta.

Najemcy podkreślają, że nie zarobią na sprzedaży zdrowych kanapek, a dzieci i tak kupią chipsy i batoniki w pobliskich sklepach, ponieważ są to produkty, które lubią najbardziej.

Według ekspertów z Fundacji BOŚ to dobry moment, by sprzedawcy zmienili sposób myślenia o prowadzeniu sklepików szkolnych.

- To również dobry moment, by te sklepiki, które zostały „zamknięte lub porzucone" trafiły w ręce osób, które chcą prowadzić biznes z misją, znają się na zdrowym żywieniu, mają cierpliwość, by wypróbowywać nowe przepisy, chcą prowadzić dialog z dziećmi i dążyć do sytuacji, w której zarówno dzieci chcą kupować zdrowe produkty i dania, jak i oni sami generują zysk z tej sprzedaży - mówi Barbara Lewicka - Kłoszewska z Fundacji BOŚ.

Jak założyć zdrowy sklepik i w co go wyposażyć? Koszt inwestycji to około 6 tys. zł wraz z zakupionym towarem. W miesięczne koszty wchodzą opłaty za czynsz oraz media około 500 zł miesięcznie, w zależności od szkoły. Według wyliczeń przygotowanych przez magazyn „Własny biznes franchising" spodziewane przychody w sklepiku to ok. 7,5 tys. zł miesięcznie, które po opłaceniu podatków i odjęciu poniesionych kosztów dają ok. 3 tys. zł zysku.

W przypadku, gdy pomieszczenie przeznaczone na sklepik szkolny ma dostęp do bieżącej wody, miejsce na umywalkę i zlew, produkty takie jak kanapki, sałatki, koktajle mogą być przygotowywane na miejscu w sklepiku.

Taki sklepik powinien mieć blat kuchenny, szafkę na żywność suchą, lodówkę, blender, deski do krojenia, noże kuchenne, miski. Dodatkowo może znaleźć się w nim krajalnica, grill elektryczny, naleśnikarka i inne sprzęty. Osoby pracujące w sklepiku muszą posiadać aktualne badania sanepidu.

Gdy sklepik nie ma dostępu do bieżącej wody możliwa będzie tylko i wyłącznie sprzedaż produktów w opakowaniach jednostkowych takich jak kanapki czy sałatki, które trafiają do sklepiku już zapakowane w pojemniczki prosto np. z firmy cateringowej. Natomiast orzechy i owoce suszone sprzedawane muszą być w opakowaniach producenta, podobnie jak jogurty, kefiry itp. Taki sklepik będzie także wymagał zakupu witryny chłodniczej bądź lodówki (do sprzedaży kanapek, sałatek, jogurtów itp.).

Dotychczas na przykładowej sklepikowej półce znajdowało się ponad 700 łyżeczek cukru (sacharozy), 13 łyżeczek soli, 1425 g tłuszczu oraz 700 g nasyconych kwasów tłuszczowych - tak wynika z wyliczeń dietetyków Fundacji BOŚ.

Od 1 września wśród produktów sprzedawanych w szkolnych sklepikach powinny znaleźć się m. in.: kanapki z ciemnego pieczywa z warzywami, pastami warzywnymi lub rybnymi, dobrej jakości wędlinami oraz nabiałem. Do tego koktajle lub musy, zdrowe jogurty z muesli lub owocami, sałatki, soki owocowe lub warzywne bez dosładzania, małe przekąski np. naleśniki zbożowe z pieczonymi jabłkami i rodzynkami, babeczki z kaszy gryczanej z dodatkiem warzyw, orzechy, suszone owoce - wylicza.

Jak podkreśla Magdalena Olczak, doktorantka ekonomii na SGH, najemców przed sprzedawaniem takich produktów powstrzymuje przyjęty przez nich model biznesowy.

- Znam wiele przypadków, w których najemca dzierżawił kilka lub kilkanaście sklepików jednocześnie, zatrudniał sprzedawczynie w każdym z nich i zaopatrywał się w towar w hurtowni. Taki człowiek nie ma dziś czasu, ani odpowiedniej załogi, by przygotowywać gotowe posiłki na miejscu, a tym bardziej robić to codziennie - stwierdza Magdalena Olczak.

Według ekspertki często nie ma też odpowiedniego sprzętu, kompetencji ani wiedzy, by oferować dobrze skomponowane produkty.

- Prowadzenie sklepiku szkolnego na pewno nie jest proste. Tego typu działalność należy zaliczyć do inicjatyw odpowiedzialnych społecznie, które stawiają na dialog, ulepszają się, dopasowują do rynku. Myślę, że w dopasowaniu i dialogu tkwi właśnie klucz do sukcesu - dodaje Magdalena Olczak.

Kurier PAP

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich stronom trzecim. Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Uznajemy, że kontynuując korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.

Więcej o plikach cookies można dowiedzieć się na uruchomionej przez IAB Polska stronie: http://wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij