Park Naukowo-Technologiczny Rzeszów-Dworzysko Powiatu Rzeszowskiego
Podkarpacki Fundusz Rozwoju - wspieramy przedsiębiorców
Śniadania biznesowe w G2A Arena z ING Bankiem

Żyć dla innych? Piękna sprawa, ale warto także...żyć dla siebie!

Opublikowano: 2018-02-25 20:18:42, przez: admin, w kategorii: Opinie

To był ciepły, jesienny wieczór. Spacer parkowym traktem wzdłuż przecinających Stalową Wolę torów kolejowych nieoczekiwanie zmienił się w fascynujące spotkanie ze znacznie starszym ode mnie panem. Wymieniając zdawkowe „-Dobry wieczór!” zatrzymaliśmy się na chwilę, która tuż potem zmieniła się w długą rozmowę. Przysiedliśmy na ławeczce i rozmawialiśmy, rozmawialiśmy, rozmawialiśmy…

Fot. Pixabay/CC0

Fot. Pixabay/CC0

 

Z Panem Piotrem poznaliśmy się ponad 40 lat wcześniej. Był jednym ze starszych kolegów w moim pierwszym, po studiach miejscu pracy. Było więc co wspominać. Znacznie jednak więcej czasu poświęciliśmy na rozmowę o życiu w ogóle. Pan Piotruś wiele przeszedł zmagając się z kolejnymi etapami walki z nowotworem. Wtedy, czując się lepiej mówił o swoich minionych cierpieniach pogodnie. Był zadowolony ze swego życia, ze swego małżeństwa, dumny z kariery zawodowej córki i z dwójki wnuków. Pogodnie też mówił o przyszłości. -To już ostatni etap, panie Antku, nie ma się co oszukiwać. Niczego już nie oczekuję, nie planuję, choć chciałoby się to i owo jeszcze zrobić,  czegoś się dowiedzieć, coś zobaczyć. Nie jestem niepełnosprawny, nawet mnie na to stać, bo pomimo skromnej emerytury oszczędzam i mógłbym zapłacić za taki czy inny „wyskok” starszego pana. Ale czy czasem nie byłby to z mojej strony egoizm, bo chyba właściwiej byłoby pomyśleć o finansowym wsparciu dla rodziny, wnuków? Czy wypada takiemu seniorowi jak ja koncentrować się w tym momencie na własnych zachciankach, to byłby chyba grzech……?

            Niespełna rok temu pan Piotr zmarł. Jednak owa z nim rozmowa wraca do mnie co jakiś czas i wywołuje przeróżne, dyktowane przez codzienne życie refleksje. W tamten wieczór, oczywiście przekonywałem starszego pana, że marzenia i ich realizacja mogą być i są na pewno przywilejem każdego wieku. Mocno argumentowałem, że życie dla innych, dostrzeganie innych ludzi i ich potrzeb to rzecz chwalebna, zadana wręcz wszystkim przez Boga ale… żadną miarą niedyskwalifikująca myślenia o własnych potrzebach i ich zaspokajaniu. Kochać bliźniego swego, jak siebie samego...Cały problem sprowadza się do proporcji. To one decydują, czy stajemy się altruistą czy też egoistą.

            Całkiem niedawno wpadł mi w ręce pewien dokument, czy też artykuł – nie pomnę – który tyczył bardzo ciekawego i istotnego problemu: budżetu i gospodarki finansowej polskich seniorów. Do spraw i tematów w nim poruszonych postaram się jeszcze na łamach Superseniora powrócić, bo moim zdaniem trzeba o nich mówić głośno. O tym choćby, że sytuacja finansowa naszych seniorów wcale się nie poprawia w ostatnich latach i miesiącach, jest wręcz odwrotnie. Żadne waloryzacje emerytur, przewrotnie nazywane podwyżkami tego nie zmienią, raczej wzbudzając niesmak wobec licznych przykładów szastania publicznymi pieniędzmi. Inny temat do którego warto sięgnąć: wiedza dużej i rosnącej armii polskich emerytów o zasadach gospodarowania własnymi budżetami jest katastrofalnie niska. A to sprzyja marnowaniu potencjału seniorów: życiowego i finansowego także. Sprzyja też żerowaniu na środowisku starszych ludzi przez przeróżnych manipulantów ograniczającemu seniorską aktywność, realizację marzeń etc. Ale to zostawmy, na razie...

            Tym razem powołam się na jeden wątek, ściśle związany z tematem tegoż felietonu. Otóż, jak wynika ze specjalistycznych badań – polscy seniorzy, in gremio nie mają najmniejszych szans na finansowe dorównanie emerytom z Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, że nie wspomnę o naszych co niektórych, najbliższych sąsiadach. Polscy emeryci w większości nie mogą sobie pozwolić na „dogadzanie sobie” na starość zwiedzaniem kraju, Europy czy świata. Pewną część emeryckiego środowiska, zwykle nawykłego do oszczędzania stać na pojedyncze eskapady, ale na ogół wiążą się one z odwiedzaniem rodziny. Nasi seniorzy, ścibolący każdą złotówkę przed i w trakcie wyjazdu czują się zresztą nie najlepiej w towarzystwie seniorów z innych krajów, którzy wydają pieniążki na lewo i na prawo, w pełni korzystając z uroków wojażu.

            Czy można się więc dziwić, że starsi Polacy raczej nieśmiało wiążą swą „trzeciowiekową dojrzałość” z odzyskanym wreszcie wolnym czasem na rzecz zwiedzania świata? Z innych marzeń i planów także nierzadko  rezygnują, gdyż potrzeby rodziny, naprawa coraz bardziej kulejącego zdrowia, drobne remonty czy też wymiana domowego sprzętu wydają się im daleko pilniejsze.

           

            Czy wobec takich stwierdzeń jestem pesymistą w ocenie sytuacji polskich seniorów?

            Nie, nie jestem. Aktywność polskich emerytów w różnych formach środowiskowych działań budzi moje najwyższe uznanie. Co więcej uważam, że zakres i jakość owej aktywności zaczynają nas wyróżniać na tle innych nacji i krajów. Jest to fajna i chwalebna dla nas tendencja. Nie może ona jednak przysłaniać oczywistego faktu, że znaczna część dojrzałego środowiska Polaków nadal pozostaje poza zakresem działalności emeryckich klubów, stowarzyszeń itd. I  że nadal boi się nawet myśleć o dogadzaniu własnym marzeniom, bo najzwyczajniej albo się ich wstydzi, albo też mniema, że na marzenia już ich nie stać. Finansowo i … mentalnie.

            Myślę, że trzeba to w Polsce zmieniać. Bo robienie tego, czego się pragnie i co się lubi jest przecież potrzebą każdego człowieka.

 

Antoni Kopyto

 www.supersenior.com.pl          

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich stronom trzecim. Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Uznajemy, że kontynuując korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.

Więcej o plikach cookies można dowiedzieć się na uruchomionej przez IAB Polska stronie: http://wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij